Photodayowe szaleństwa
Czerwiec 21st, 2009 Posted in Bez kategorii | 2 komentarzy »
Wielka ucieczka.. nieco więcej nieco później

Wielka ucieczka.. nieco więcej nieco później
Biały pasat..

..i biały eclerk^^

i lepiej nie zadzierać:)



chyba że jest przerwa na danio:)

z pozdrowieniami dla Malanowa
A mieliśmy szczęście bo minute po tym jak wyszliśmy z budynku przyjechało niebieskie auto:P

W labiryncie betonowego parteru wielkie poduchy gołębich gówien i piękna gruchająca kubatura wielkiej hali:)



Fotosesja by Malanow

strzeżcie się białego pasata;)

Kierując się okrężną drogą do Malczyc skoczyliśmy sobie z Górowa do Głębowic. Odszukanie pałacu pod czujnym zapłotowym okiem mieszkańców nie było takie oczywiste, ale się powiodło.
Drzewa, drzewa, stare drzewa.

Pałac w stanie agonalno szkieletowym. Fruwające stropy, girlandy połamanych belek i boskie kafelki jak niebieskie mydło z solą z morza czarnego!

wejście..

sala balowa..


a taki ładny światłocień…

schody na piętro, taki jeden odważny chciał wejść ale go od tego odwiedliśmy;)

a tu udaje, że pozuje i wspomniane niebieskie kafelki z solą z morza martwego
Zbieramy portfolio na hollywood ;D
http://www.youtube.com/user/krejzolkiAK


Ta sama wyprawa co poniżej ale gdzieś po drodze. Był opuszczony domek to się stawało

..przy innych atrakcjach też:P

Pokoje dziecinne biją na głowę

..chyba zamiast plakatów:P

Dom pałac podzielony, prawa strona zamieszkała, lewa strona zamieszkała, a środek to powiedzmy mocno naciągana świetlica.
Jest też świetny balkon na grilla




Dzień podchodów i ucieczek. Przystanki co 10 minut na rzut oka na mapę, czeskie urywające się radio, błądzenie po “Autostradzie sudeckiej” i zagadka wodospadu w opuszczonym schronisku w Mostowicach:D


Lil: (na progu wejścia do schroniska) ‘Ktoś tam myje zęby, słysze jakby mył zęby!’
Mil: ‘Niee, brzmi jakby sikał!’ Mil, Lil: ‘Uciekamyyyy!!!!’






Żeby emocji nie zabrakło, dwie nieco zestresowane dziewczyny przeszły przez pomieszczenia gospodarcze niewiadomoczyopuszczonego domku.
Lil z przedpokoju: ‘Wszystko tak samo’ (jak trzy miesiące wcześniej,kiedy zwiedziłam cały domek)
Mil: (troche ze strachem zwraca uwagę na siekiery, łańcuchy i kosy zalegające pomieszczenie gospodarcze)
Lil: (udaje że się nie boi) ‘To chodź, idziemy zobaczyć czy na stole stoi ten kefir i piwo’
Mil: (olśnienie) ‘A na stole leżą jajka???’ (na zdjęciu z trzech miesięcy wcześniej widać było kobiałkę jajek na stoliku w przedpokoju)
Lil: ‘Nie!!!! Nie ma jajek!!!!!!’
Mil: UCIEKAAAMYYY!!!




Słoneczna końcówka zimy jakoś rok temu, ferie i auto częściowo do dyspozycji. Na pierwszy rzut poszły najbliższe okolice, niestety bez jakichś ciekawszych obiektów. Więc tylko zdjęcia ilustrujące skład
Mil i Lil
